internet - próba opisania: felietony Zbigniewa Markowskiego o internecie

Maszyna do cech

Nieodżałowanej pamięci Muppet Show prezentował onegdaj ciekawy skecz. Spacerujący ulicą miś Fozzie napotyka na swojej drodze urządzenie z napisem „maszyna do odgadywania cech charakteru” oraz typową w takich okolicznościach zachętą – wrzuć monetę. Gdy niedźwiadek wrzuca monetę, pojawia się napis – dziękuję, wrzuć jeszcze jedną monetę. Cierpliwy bohater wrzuca więc pieniążek za pieniążkiem, aż w końcu maszyna odpowiada – jesteś rozrzutny! Rozwścieczony Fozzie rzuca się z pięściami na urządzenie, które radośnie oznajmia – jesteś porywczy! Wydawać by się mogło, że to przedni żart, gdyby nie jeden drobny detal – maszyny do odgadywania cech charakteru rozpleniły się w internecie. Bez większego trudu można więc dowiedzieć się czegoś o sobie bez wychodzenia z domu.

Z dużym powodzeniem (za sprawą reklamy) działa w sieci maszyna do określania inteligencji danej jednostki czyli tak zwanego IQ. Wchodzi taki miś na stronę, rozwiązuje zadanie za zadaniem, porównuje trójkąty i prostokąty, a na koniec widzi napis – Twój wynik otrzymasz pocztą elektroniczną, jeżeli wyślesz nam sms-a o podwyższonej wartości. Dopiero tutaj widzimy całą istotę testu na inteligencję, ponieważ trzeba skończonego tępaka, by zapłacić z udział w teście dostępnym kilka stron dalej całkowicie za darmo. Zamiast IQ mamy więc klasyczne AQQ. Bez większego ryzyka system mógłby więc rozsyłać do delikwentów list mniej więcej takiej treści: - Twoja inteligencja pozostawia wiele do życzenia, ale – powiedzmy – że wynosi jakieś 140 IQ, bo nie chcemy sprawdzać, czy jesteś porywczy.

Jest i inna maszyna do odgadywania – tym razem stopnia upojenia alkoholowego. Miś powinien wpierw podać parametry upajania się: swą wagę, wzrost, upodobania (pijemy na pusty żołądek, do połowy pełny czy też pełny całkowicie) oraz długość procesu picia. Wirtualny alkomat jednakowoż twierdzi, iż osobnik o wadze 80 kilogramów, wzroście 180 centymetrów upajający się na do połowy pełny żołądek przez bitą godzinę zegarową jest absolutnie trzeźwy. Promili we krwi – zero, czas trzeźwienia – zero (no bo niby z czego tu trzeźwieć jak się jest trzeźwym). Aby nie było wątpliwości – test przeprowadzono na trzeźwo według ogólnie obowiązujących zasad to znaczy bez użycia jakiegokolwiek alkoholu w jakiejkolwiek postaci. Strona internetowa, na której maszynę umieszczono wygląda wiarygodnie i oferuje wiarygodnie brzmiące komunikaty. Jedyny problem wystąpi jednak wtedy, gdy pełniący służbę sierżant z drogówki będzie miał odmienne zdanie na temat tego, ile promili alkoholu ma się we krwi po godzinie chlania. Zwłaszcza, że sierżanci posiadają własne maszyny od odgadywania tej właśnie cechy.

Kolejna maszyna na stronie www sprawia wrażenie solidnej: nic w tym dziwnego, gdyż ma nam powiedzieć, jak liczne potomstwo jest nam pisane. Solidność maszyny przejawia się mnogością zadawanych pytań – prawie czterdzieści. System pyta trochę jak Urząd Skarbowy (zarobki, zarobki), trochę jak wspomniany powyżej sierżant (czy pan coś pił?), trochę jak lekarz (choroby genetyczne w rodzinie), trochę zaś jak paranoik (czy nosisz telefon komórkowy w kieszeni spodni?). Później podaje nam liczbę dzieci z dokładnością do jednego dziecka. Następny automat odpowiada nam na proste pytanie czy mamy sobowtóra. Pytanie jest proste, bo powszechnie wiadomo, iż sobowtóra ma każdy, trzeba go jedynie znaleźć. W tym celu przesyłamy odbitkę naszej fizjonomii, którą system porówna z tym, co ma w bazie. Ciach i gotowe. Szczerze powiedziawszy maszyna do szukania sobowtóra jest nieco pozbawiona sensu: to samo robi googlopochodny serwis wyszukiwania obrazem, o TinEye nie wspominając – w dodatku serwis sobowtórowy nie wiadomo po co nakazuje nam się zarejestrować i podawać jakieś dane osobowe. Widać też chcą wiedzieć kim jesteśmy oraz określić stan naszej naiwności. Są i maszynki pożyteczne – jak raport on – line z Centralnej Ewidencji Pojazdów, który otwiera nasze oczy na prawdziwe dzieje kupowanego auta albo testy określające stopień opanowania języka obcego. Zanim jednak z jakiejś maszynki skorzystamy, spróbujmy zastanowić się nie nad naszymi własnymi cechami, a nad charakterem tego, kto ową cudowną maszynkę podstawił nam w internecie. W ten sposób nie wyjdziemy na osobę porywczą.
Górny Śląsk


Strona wykorzystuje pliki cookies