internet - próba opisania: felietony Zbigniewa Markowskiego o internecie

Złota rybka

Lubiłam swoją pracę, bo etat złotej rybki to było coś. Nie naharowałam się jak ten dżin z flaszki, który urabiał sobie ręce po łokcie realizując setki zamówień, bo wyznaczyłam limit: trzy życzenia i szlus. Kolorek miałam twarzowy, mówili do mnie "złociutka" no i robiłam to co lubiłam (a jak wiadomo - rybka lubi pływać). Byłam w wielu miejscach: bajkach, opowiadaniach czy dowcipach, znali mnie na całym świecie. Dopiero potem trafiłam do Internetu i to był początek końca.
 
Na początku w Internecie pływało się nieźle: wszyscy surfowali, więc ja też przeskakiwałam sobie z fali na falę. Potem powstał portal gdzie ludzie wypisywali swoje życzenia. Pomyślałam, że to woda na mój młyn - kto może lepiej znać się na ludzkich pragnieniach niż złota rybka? Wiadomo: jeden chce królewnę, inny porządnego konia, złota, drogich kamieni względnie willę z basenem i barkiem w piwnicy. Ponieważ na portalu można było też przeczytać ile osób ma to samo życzenie (i porozmawiać z tymi osobami) oraz kto marzycielowi kibicuje (i porozmawiać z tymi osobami) postanowiłam zebrać materiał i wyciągnąć wnioski.
 
Pierwszą grupę ludzi znałam ze swojej pracy etatowej: na przykład 1774 osoby chcą wygrać w totka. 134 jednostki ludzkie już w totka wygrały (Bartosz69 to nawet dwa razy, za każdym razem po 4 złote), kibiców w totalizatorowej konkurencji jest 545. No ale na tym niestety koniec: tradycyjne marzenia po prostu nie mają wzięcia: mieć dużo pieniędzy chce tylko 58 osób (z czego trzy już dorobiły się większego szmalu), zostać królem - tylko dwie (Olcia z lubuskiego i jakiś bliżej nieokreślony karaś). Współczesny odpowiednik króla - prezydent Polski - także nie ma wzięcia: zainteresowanych taką robotą jest zaledwie pięć osób. Drogocenne kamienie w stylu rubinów czy szafirów kompletnie nie mają wzięcia, zaś kiedy dochodzimy do zamczyska - aż przechodzą ciarki z oburzenia. Jedynie trzy osoby czują potrzebę posiadania zamku, ale gorsze jest to, że osiem to wręcz chce go kupić za swoje pieniądze, a jedna - zbudować własnymi rękami.
 
Druga grupa marzycieli składa się na tak zwaną życiową typówkę: zdać maturę, dostać prawo jazdy, przytyć, schudnąć (w różnych kategoriach - schudnąć 5 kilo, 10 kilo, 15 kilo i tak dalej), zakochać się, odkochać się, mieć brata, nie mieć brata, stracić dziewictwo, mieć dziewictwo. No i oczywiście - jak to w sieci - są dowcipnisie wymyślający zadania bez sensu, bo zbyt proste. Kto komu broni iść do kina, ćwiczyć na siłowni albo przejechać się zielonym tramwajem? Są i marzenia sprzeczne z prawem : powystrzelać wszystkie bachory z ADHD, ukraść radiowóz (śląska policja jest w miarę bezpieczna, bo u nas zrobić to chce tylko Gośka), przejąć władzę nad światem - tego życzy sobie na przykład podejrzany użytkownik Tusk.
 
Po przeanalizowaniu marzeń i życzeń 91 658 osób doznałam załamania psychicznego, proszę więc uprzejmie o zwolnienie mnie z obowiązków złotej rybki ze skutkiem natychmiastowym. Wniosek swój motywuję następującymi powodami: nie jestem w stanie połapać się w tysiącach różnych pragnień i przestaję to rozumieć. Poza tym czuję się niepotrzebna, bo oni marzenia te po prostu realizują sami z pominięciem mojej osoby. Taka (na przykład) Patusia - zgodnie ze swoimi życzeniami ma już kolczyk w uchu, kolczyk w języku, skróciła włosy, wydepilowała rzęsy, przestała uciekać z ostatnich lekcji a na dodatek nie pali już papierosów w szkole. Skuteczność realizacji zamierzeń Patusi kształtuje się na poziomie niemal dziewięćdziesięciu procent! Małgorzacie udało się kupić smoka i polatać na nim, przejechać się maybachem ojca Rydzyka oraz strzelić swojemu chłopakowi z całej pedy w pysk (cokolwiek to oznacza, zresztą co to za sztuka skoro ma się ze sobą smoka).
 
No i jest jeszcze jeden argument. Oni mnie nie potrzebują, nie chcą tego, co zawsze od wieków oferowałam. Baza danych nie może się mylić, dziś ludzie nie pragną ani złota, ani diamentów (zero wyników), ani nic z tych rzeczy. Ludzie chcą miłości. Uczucie to pojawia się na szczycie rankingu wiele razy, w wielu możliwych odmianach i odcieniach, a to przecież robota dla Dobrej Wróżki, nie dla mnie. Z wyrazami szacunku - wasza rybka.
Górny Śląsk


Strona wykorzystuje pliki cookies