Bajka o trollach

przez marc

EWELINA PUDLEWSKA (GOŚCINNIE)

Wszyscy co na ziemiach skandynawskich żyją i Ci, którzy tam nie żyją to wiedzą, że trolle to podłe stworzenia. To ludzie ale nie ludzie, ogromne i małe, ale co najważniejsze niezwykle przebiegłe. Stare i brzydkie, do najgorszych porównywane, niektórzy jednak mówili, że nie mają za wiele rozumu, ale czasem trafi się na takiego, co wszystkie pozjadał a i tak nic to nie dało. Co jest wiadome wszem i wobec to jedno, trolle mają jeden cel w życiu – przeszkadzać ludziom.

W jednej wiosce żył sobie taki jeden troll – Dum, który wymyślił nowy sposób na osiągnięcie życiowego celu. Codziennie siadał po pracy przed swoim komputerem i robił to, co potrafi najlepiej, denerwował ludzi. Cały jego wolny czas polegał na tym, że włączał się do dyskusji tam, gdzie go nie chciano i pisał to co nie potrzebne, przy czym często wywoływał kłótnie. Działał na internetowych forach, grupach, lecz później rozszerzył swoją działalność na serwisy społecznościowe. Nie rzadko wywoływał wilka z lasu, a potem sam jedynie obserwował, śmiejąc się przy tym niebywale. Ludzie na początku bali się jego zachowań, nie wiedzieli co pisać i jak powstrzymać Dum’a, a był on niezwykle uciążliwy. Trolle mają również to do siebie, że lubią chwalić się swoim sukcesem, dlatego Dum nie szczędził sobie pochwał i co tydzień siadając przy ognisku ze swoimi kolegami, opowiadał o swoich wyczynach.


Raz nawet przestraszył samego admina jednego z portali, a ten po prostu się poddał i wyłączył go. Dum był dumny nie tylko ze swojego sukcesu, ale również wymyślenia sposobu na życie, gdyż stało się to jego jedną z najbardziej wyczekiwanych pór dnia. Troll ten na tyle ciekawie opowiadał o swoich internetowych podbojach, że do swojej działalności zachęcił innych trolli, a Ci pocztą pantoflową roznieśli nowinę po całej wsi. Dum był prekursorem, dlatego inni nie rzadko przychodzili do niego po rady, jak zacząć i sprawdzić jak mistrz działa w akcji. Dum rozpoczynał swoją opowieść słowami: – Świat jest jak jezioro, a my haczykami. Nasz cel, niezmienny od tysiącleci! Pytacie jak zacząć, ja radzę – wyzwiskami! Najgorszymi, najstraszniejszymi, takimi od których dostalibyście od matki po łbie! Co dalej? Zacznijcie dyskusję na głośny temat, niech się biją, wyrywają te obrzydliwe mięciutkie włosy z głowy i nie zgadzają ze sobą. Nastawcie ich przeciw sobie, przypominajcie złe czyny i za nic nie dajcie zgasić ognia waśni. Wisienką na torcie, będą linki do obrzydliwych stron, wirusów czy uciążliwych straszydeł, a wtedy na pewno popamiętają kto rządzi tą krainą. Co ważne, uczepcie się jednej idei, niech ona Was niesie, nawet jeśli nie znacie jej podłoża. Zadawajcie wciąż te same pytania, niech się łudzą, że znają na nie odpowiedź. Nie zrażajcie się samotnym podzielaniem zdania, inni się przekonają, jak poznają Waszą moc. Pamiętajcie, nie bójcie się zwracać szczególnie do jednej osoby, a ostre słowa są zawsze mile widziane. – Ostatnią radą którą nowi zawsze słyszą od Dum’a jest: – I najważniejsze, nie dajcie się złapać! Liczymy na Was, nie możecie zawieść, a teraz idźcie już i czyńcie niezgodę! – Po kilku wskazówkach tacy śmiałkowie wracają do siebie i zaczynają to, do czego zostali stworzeni.

Początki były trudne, oczywiście dla ludzi. Trolle wraz z wskazówkami mistrza Dum’a byli nie do pokonania, lecz jedno ich zdradziło, powtarzalność. Trolle to nadal nie za mądre stworzenia, a przekonane o swym sprycie, nie patrzą na schematy których używają. Gdy raz już został jeden złapany, przez panią spod szóstki na Głogowie, potem już było z górki. Ludzie nauczyli się ich podstawowych zachowań i wymyślili nawet system, który pozbywał się spamu i wrzucał trolli do lochów. Plik ten nazwali od kilofa (killfile), bo tak łatwiej, co dało początek zagłady trolli. Kilofowali na potęgę, a dzięki temu, nawet przestraszeni niegdyś admini, wiedzieli co zrobić z poplecznikami Dum’a. Po pierwszej wojnie trollingowej ostali się nieliczni, którzy kontynuują zasady mistrza, ale czy przetrwają kolejne programy? Mówi się, że ich następcy to boty ale o nich, to już zupełnie inna bajka.