Nowa księga przysłów

przez marc

Przysłowia, powiedzonka, obecne w tak zwanej domenie publicznej metafory czy porównania mają to do siebie, iż ich wprowadzenie wymaga całych dziesięcioleci, czasem nawet stuleci: uświęca je tradycja. Stąd do dziś mówimy o koniu z rzędem, babie z wozu, kobyłce u płota choć nasz kontakt z końmi wygasł już kilka pokoleń temu. Kobyłę oglądamy w życiu mniej więcej tyle samo razy, co Clinta Eastwooda – zresztą na ogół obydwa elementy te występują razem, choć czasem Eastwooda jest więcej. Kruk krukowi, kozy na pochyłym drzewie względnie liczenie baranów to jednak echa zamierzchłej przeszłości społecznej i jako takie powinny zostać zastąpione przez sformułowania nowoczesne, przystające do teleinformatycznych technologii. Niniejszym wzywa się więc obywateli do tworzenia nowej księgi przysłów i zwrotów powszechnie używanych a na dobry początek – przedstawia trzy przykłady.

1. Wyszedł na tym jak Zabłocki na mydle
Nie oszukujmy się: życie Cypriana Zabłockiego przypadło na pierwszą połowę XIX wieku, choć urodził się jeszcze w wieku XVII. Jego głupota polegać miała na przemycaniu przez granicę mydła drogą podwodną, co skończyło się zamydleniem Wisły. Mamy lepszy, współczesny przykład – były prezydent Republiki Francuskiej, który otrzymał całą serię bolesnych listów elektronicznych. Bolesnych za sprawą adresata – jacyś nadawcy, nie przejmując się w ogóle faktem, iż ex po przegranych wyborach nie zdążył wyprowadzić się jeszcze z prezydenckiego gabinetu, zaczęli przysyłać maile przeznaczone dla jego następcy – Francois Hollande’a. Mściwy Sarkozy nakazał opatrzenie owych listów adnotacją „adresat nieznany” (oj, znany, dobrze znany) oraz skasowanie ich z dysku komputera. Złość byłego prezydenta mogło go jednak drogo kosztować, bo francuskie prawo za działanie takie przewiduje karę roku pozbawienia wolności oraz kilkadziesiąt tysięcy euro grzywny. Zamiast opowiadać więc do znudzenia o Zabłockim, mówimy od dziś „wyszedł na tym jak Sarkozy na mailu”.


2. Jest w błogosławionym stanie
Stan błogosławiony wymyślono zapewne na potrzeby nieletnich. W końcu po co takiemu tłumaczyć zawiłości prokreacji, często dla wielu wstydliwe. Aby już na wstępie uciąć wszelkie pytania i ugruntować pozycję bociana w szczytnym dziele przynoszenia nowych ludzi na świat posłużono się zwrotem tyleż ogólnym, co pozwalającym na gwałtowny zwrot akcji w przypadku ewentualnych pytań. Ciąża jednakowoż ma i swoje nowoczesne oprzyrządowanie, które może zadziwić. Tak jak zadziwia test ciążowy nowej generacji – małe, przypominające płaski odtwarzacz muzyczny urządzonko zakończone wtyczką USB. Jeżeli potencjalna matka zainstaluje w swoim komputerze stosowne oprogramowanie, później wykona szereg czynności zakończonych włożeniem owej wtyczki do gniazdka, otrzyma cały szereg odpowiedzi na istotne pytania. Dowie się czy jest w ciąży, jeśli jest – kiedy urodzi oraz jaki to rodzaj ciąży. W związku z powyższym w miejsce sformułowania o stanie sugerujemy nowe – „jest na USB”. Powiedzonko ma jednak – w porównaniu ze starym – jedną wadę. Dzieci będą dokładnie wiedziały o co chodzi.

3. Gorąco jak w piekle
Powiedzenie utrwala średniowieczny stereotyp piekła jako miejsca o mocno podniesionej temperaturze, co kłóci się ze współczesnym rozumieniem tegoż terminu. Powszechnie uważa się bowiem, iż piekło jest wtedy, kiedy odcięli nas od internetu, Facebook nie działa, a serwis służący ściąganiu filmów jest w stanie konserwacji. Mamy propozycję lepiej przystającą do nowoczesnych realiów, bo każdy, kto miał jakikolwiek kontakt z komputerem wie dobrze, jak urządzenie to potrafi się nagrzać. Wykorzystał to obywatel Rzeczypospolitej Polskiej, który potrafił zaprząc wodny system chłodzenia swojego peceta do parzenia kawy. Aby jednakowoż uzyskać odpowiednią temperaturę, należało koniecznie wprowadzić procesor maszyny na możliwie najwyższe obroty – na przykład zagrać w wymagającą grę. Powiedzenie o piekle zastępujemy więc formułką „gorąco jak w komputerze gracza”. Resztę musicie wymyślić Państwo sami.