Przypowieść o sensie życia

przez marc

Po tysiącleciach ciężkiej pracy pokoleń filozofów, po wydrukowaniu tysięcy dzieł na wymieniony temat, po nakręceniu przez Monty Pythona stosownego filmu, dziś wreszcie możemy odpowiedzieć na fundamentalne pytanie o sens życia. Nie – nie dlatego, że udało się odkryć wartość najwyższą. Dlatego, że nasze życie zmieniło się od czasów Arystotelesa, zmienił się więc także jego sens. Sensem życia jest bowiem logowanie.

Bezpośrednio przed tym, zanim człowiek przyjdzie na świat, jego matka loguje się w systemie oczekiwania na dziecko. System jest prosty i przejrzysty – co dzień powie ile dni (oczywiście tak plus – minus) pozostało do rozwiązania, co obecnie trzeba jeść, kiedy potencjalna rodzicielka powinna iść na badania. Przy okazji można wymienić doświadczenia i pogadać z innymi ciężarnymi – w końcu od tego mamy serwis społecznościowy. Gdy malec rośnie powinniśmy pokazać zamieszkałej dalej rodzinie (a może i nieznajomym) ciągłe postępy: raczkowanie, ząbkowanie, pierwsze kroki – ortodoksi pokazują nawet pampersy w stanie daleko odbiegającym od tego, w jakim zostały wyjęte z folii. Wszystko to oczywiście wymaga logowania, w innym już serwisie. Później (jeszcze) maluch loguje się na swojej (naszej) klasie względnie na swoim Fejsie lub swoim Inście, bo przecież tam spotyka się po lekcjach z koleżankami i kolegami. Z serwisem tym może zaprzyjaźnić się na dłużej, bo jak powszechnie wiadomo szkolne przyjaźnie potrafią przetrwać całe dziesięciolecia – zwłaszcza wsparte technologiami teleinformatycznymi, gdy można pokazać dawnym znajomym chałupę, auto i psa.

Gdzieś po drodze należy zalogować się w serwisie dla młodych ambitnych. Poznajemy wówczas podobnych sobie, którzy także szukają lepszej pracy oraz niepodobnych sobie, którzy zarabiają na życie rozmawiając z podobnymi nam. Kwitnie tam ponadto giełda oceny pracodawców i kilkoma kliknięciami możemy sobie sprawdzić wartość każdej oferty. Później internetowe drogi różnych profesji rozchodzą się na różne strony, pewne zaś jest tylko jedno – należy logować się w konkretnej i właściwej branży. Jeżeli ktoś jest artystą – trafia do serwisu artystów, dziennikarz – do serwisu żurnalistycznego, inżynier – do inżynierskiego.


Można mieć oczywiście jakieś zajęcia uboczne, na przykład handel kartami pamięci do aparatów fotograficznych albo robienie korali techniką decoupage. W tym celu należy zaopatrzyć się we względnie tani towar (półprodukty) i spróbować względnie drogo sprzedać je w serwisie aukcyjnym. Czynności te wymagają rzecz jasna logowania. Gdy współczesny człowiek bierze ślub podaje weselnikom login i hasło, dzięki czemu trafią na stronę, gdzie mogą wybrać odpowiedni (a zatwierdzony przez młodą parę) prezent. Pozwala to na uniknięcie nieprzyjemnej sytuacji, gdy nowożeńcy dostają siedem żelazek do prasowania oraz pięć kuchenek mikrofalowych. Później od czasu do czasu zmieniamy mieszkanie, wynajmujemy kawalerkę lub nabywamy dom, czego dokonać można na witrynie ogłoszeniowej (po zalogowaniu). Życie mija nam spokojnie – od logowania do logowania – aż szczęśliwie przechodzimy na emeryturę. Możemy wówczas oddać się bez reszty czynności wspominania najważniejszych emocji przeżytych lat. Pomoże nam w tym bez wątpienia serwis wymiany plików gdzie bez żadnej litości ściągniemy całe megabajty Jerzego Połomskiego czy Mieczysława Fogga. I dopiero gdy nadchodzi ta ostatnia niedziela i człowiek wylogowuje się z życia na dobre – możemy wreszcie zostawić w spokoju te nieszczęsne okienka z miejscem na login i hasło.

Nic nas już wtedy nie obchodzi, że pogrążona w żalu rodzina loguje się w serwisie żałobnym i zapala ku naszej pamięci wirtualny znicz. Nic nas nie obchodzi, iż wnuczęta w ramach zajęć z informatyki przygotowują przepiękne drzewko genealogiczne z naszym zeskanowanym portretem. Obchodzi nas jedynie spotkanie ze świętym Piotrem, który (co za ulga) ma w ręku jedynie tradycyjny klucz, i spowity w obłok niebiańskiego pyłu zbliża się do nas uśmiechając się łagodnie. Ale już gdy podchodzi bliżej, jego twarz przybiera wyraz nieco bardziej surowy. – Niech będzie pochwalony – mówi na powitanie, – poproszę login i hasło.