internet - próba opisania: felietony Zbigniewa Markowskiego o internecie

Sztuka perswazji

Sztuka perswazji (czyli umiejętność przekonania człowieka, by zrobił to, czego zrobić nie chce – względnie, by nie robił czegoś, co chce zrobić) ma swoje kamienie milowe. Po dokonaniach antycznych mistrzów mamy więc dzieło Schopenhauera, później – jak drogowskaz – pojawia się dorobek Harolda Dwighta Lasswella. Za sprawą internetu perswazja osiąga właśnie swój kolejny milowy kamień, bo nie dość że przekonywanie przyjęło już skalę masową to na dodatek przybiera nowatorskie formy. Zupełnie jak w tym spamowym mailu, w którym jakiś gość przedstawiający się jako mistrz perswazji zaprasza nas na słono płatne szkolenie. Długo opowiada o tym, czego może nas nauczyć i serdecznie zaprasza na drugi koniec kraju. Odpowiadamy wówczas krótką formułą: „nie przekonał mnie pan”. Prawdziwa sztuka rozwija się jednak w serwisach społecznościowych, gdzie ludzie namawiają nas, byśmy coś udostępnili. Czynią to różnymi metodami.
 
 Metoda pierwsza – kto nie skacze
 Zwyczaj powszechnego skakania w jakiejś sprawie rozpoczął się na początku roku 2012 i ma ścisły związek z protestami przeciwko pakietowi ustaw ACTA. Manifestanci podskakiwali wychodząc z dość dziwnego założenia, iż kto nie skacze, ten owe ACTA popiera: no i tak już zostało. Kilka lat później nawet górnicy demonstrujący w Bytomiu wzywali do skakania twierdząc, że każdy nie skaczący popiera rząd i nie bacząc przy tym na poważne niebezpieczeństwo skakania akurat w tym mieście. W serwisach społecznościowych metoda ta jest powszechna, powinniśmy bowiem czyjś wpis udostępnić jeśli jesteśmy: za równouprawnieniem, szanowaniem praw zwierząt, sprawiedliwością, słoneczną pogodą, rogalikami z nadzieniem różanym – niepotrzebne skreślić. Autor komunikatu perswazyjnego liczy w tym przypadku na skuteczność szantażu emocjonalnego, bo przecież skoro wszyscy za za czymś to powinni udostępniać. Odmianą tej metody jest sposób „kija i pałki” czyli (na przykład) – osoby będące singlami – udostępniają, osoby w związkach – lajkują.
 
 Metoda druga – jaki ty jesteś mądry
 Procedura jest równie prosta: zadajemy osobom w społeczności jakieś pytanie (najlepiej banalne, przecież chodzi nam o masowe udostępnienie lub polubienie). Dla niepoznaki wysyłamy jednak wyraźny sygnał, iż rozwiązać zagadkę mogą jedynie osoby o nieprzeciętnej inteligencji stanowiące zaledwie 5 – no, góra 10% populacji ludzkiej. Poddany takiemu zabiegowi delikwent, który zadanie rozwiązał wpada w zachwyt nad samym sobą i znacznie chętniej chwali się swoim osiągnięciem. Poprzez udostępnienie wysyła wyraźny sygnał: tak, zgadza się, należę do intelektualnej elity ludzkości. Elita niekoniecznie musi być intelektualna, wielu wystarcza, iż są spostrzegawczy, bo wśród kilkuset cyfr „dwa” zauważyli dwie trójki. W zasadzie dobry jest jakikolwiek element wyróżniający nas z szarego, społecznościowego tłumu – na przykład pełnienie funkcji faraona w poprzednim życiu, perspektywa przepłynięcia Atlantyku za 20 lat lub taka budowa twarzy, która bezwzględnie świadczy o oryginalnej urodzie (a przynajmniej o celtyckich genach).
 
 Metoda trzecia – na wariata
 W tym przypadku perswazja bywa naprawdę wyrafinowana, bo autor komunikatu nie stara się nawet o przekonujący powód. Sztandarowym asem atutowym działających na wariata jest kura. Kurę należy udostępnić (w postaci zdjęcia owej kury), mimo iż nie przynosi szczęścia ani nie robi niczego innego: akcja jest po to, by kura (biedaczka) zobaczyła kawałek świata. Ludziska udostępniają więc kurę (wysyłając ptaka w kolejne obszary globalnej sieci) bez żadnego głębszego powodu kierując się jedynie litością oraz chęcią zabawienia się przy pomocy kury. Dopiero metoda trzecia pokazuje perspektywiczny kierunek rozwoju technik perswazyjnych. Z tego oryginalnego kamienia milowego skorzystać powinni wszyscy, którzy mają problem z dotarciem do ludzi: od organów państwa (zapłać podatek dochodowy, co ci cholera szkodzi, będzie czad), aż po twórców reklam (nasz produkt jest do niczego, ale pani Mariola z księgowości, którą właśnie rzucił narzeczony chętnie weźmie premię). Uczmy się od internetu.
Górny Śląsk


Strona wykorzystuje pliki cookies