Los robota

przez marc

Był rok 1942 i wiele jeszcze brakowało do skonstruowania prawdziwego robota, gdy niejaki Isaac Asimov (znany szerszej publiczności jako literat parający się fantastyką) sformułował prawa robotów. Prawa były tylko trzy: pierwsze mówiło, iż robot pod żadnym pozorem nie może skrzywdzić człowieka. Pozostałe dwa przepisy pozwalały robotom na różne rzeczy, choć w razie wątpliwości kierowały biednego robota w stronę prawa numer jeden. Etyka robotów nie miała przez kilkadziesiąt lat szerszego zastosowania i kazusów znajdziemy w tej kwestii niewiele. Czas jednak odkurzyć tomik pana Asimowa i zabrać się do pracy, bo stosunki między ludźmi a robotami wkraczają właśnie na całkiem nowy etap. Etap – dodać trzeba – arcyciekawy, bo przypominający nieco nakręcającą się spiralę agresji.

Był dzień jak co dzień, gdy robot K5 Knightscope wyruszył do pracy. Jego zadanie polegało na monitorowaniu parkingu centrum handlowego poprzez odczytywanie tablic rejestracyjnych oraz czujne rozglądanie się wokół. Do roli takiej został przygotowany profesjonalnie: wyposażono go w kamery, radar, mikrofony, czujniki analizujące powietrze. Firma Knightscope specjalizuje się autonomicznych robotach, które dbają o bezpieczeństwo w miejscach publicznych, w Krzemowej Dolinie – gdzie wydarzył się opisywany przypadek – widok maszyny przypominającej nieco pingwina nikogo więc nie dziwi. Niestety – patrol K5 został przerwany przez pijanego, zamieszkałego na stałe w miejscowości Mountain View 41-latka. Agresywny mężczyzna rzucił się na maszynę z pięściami, co doprowadziło do przewrócenia robota. Ofiara doznała licznych obrażeń w postaci zarysowań. Bronić się nie mogła, wezwała jedynie swoich żywych opiekunów na pomoc.

Druga z ofiar przemocy nazywa się Pepper. Roboty tego typu obsługują jedną z japońskich sieci telefonii komórkowej udzielając informacji w licznych salonach sprzedaży usług. Urządzenie takie wyjaśnia zawiłości oferty, odpowiada na pytania, zbiera opinie, dwoi się i troi, by kompetentnie obsłużyć człowieka. Sześćdziesięcioletni człowiek (o nazwisku Ishikawa) do salonu przyszedł pijany i zdenerwowany. Swoje emocje wyładował na robocie kopiąc go bez litości. Także i ta maszyna doznała uszczerbku na zdrowiu i przez jakiś czas nie mogła wykonywać swoich obowiązków – pracowała ospale, co trzeba było wyleczyć przy pomocy specjalistycznych narzędzi.


Roboty dały się sprowokować. Automatyczny odkurzacz z zupełnie innej części świata zaatakował swoją właścicielkę, która znużona zasnęła na podłodze. Złośliwe urządzenie wciągnęło włosy kobiety do swojego wnętrza. Później był incydent na wystawie technologicznej w chińskim mieści Shenzen, gdzie spod kontroli wymknął się robot edukacyjny. Zamiast edukować – demolował. Przy okazji zranił w nogę żywego człowieka, co środki masowego przekazu skwapliwie (pod datą z grudnia roku 2012) odnotowały jako pierwszy w historii atak robota na istotę ludzką.

Sprawę da się oczywiście zbagatelizować. Można powiedzieć, iż pijany jak stodoła obywatel niespecjalnie zdaje sobie sprawę z tego, czy atakuje robota, czy może kosz na śmieci. Można również stwierdzić (z pewną dozą złośliwości), że wciągnięte przez robota,  leżące na dywanie włosy bardzo łatwo można pomylić ze śmieciami. W końcu maszynę zaprojektowano właśnie po to, by usuwała owłosienie z podłogi. Istota problemu leży jednak gdzieś indziej, bo narzędzia od niepamiętnych czasów robiły przecież krzywdę człowiekowi. Krzemień ranił boleśnie przy wykonywaniu grotów strzał, kamienne bloki z piramid przygniatały robotników, końskie zaprzęgi były przyczyną niejednej śmierci, o elektrycznym prądzie czy samochodach nie wspominając. Sedno sprawy leży w sztucznej inteligencji, w pozostawieniu maszynie całego zestawu autonomicznie podejmowanych decyzji, które mogą odbywać się ze szkodą dla otoczenia. Problem ze sztuczną inteligencją jest poważny, bo inteligencja żywa nie zawsze potrafi uszanować stare jak świat zasady bezpieczeństwa, o których pan Asimov nie wspomniał ani słowem. Mniej pić, nie kłaść się na dywanie w czasie pracy odkurzacza i uważać na technologiczne nowinki. Tylko tyle i aż tyle.