Stary człowiek i może

przez marc

W czasach gdy sprzedanie nowej książki jest sztuką, wielu – aby cel ów uzyskać – ucieka się do przeróżnych sztuczek. Świat literatury komputerowo – internetowej ma swoje wypróbowane metody: wydawnictwa adresują swoje produkcje konkretnie, celowo i dobitnie. Mamy więc przeróżne podręczniki dla orłów (oraz tych, którzy orłami nie są), opornych, bystrzaków oraz – uwaga – seniorów. Ostatnia z tych grup ma zresztą nie tylko dedykowane podręczniki – są dla niej i specjalne edycje czasopism informatycznych, i dodatki do tradycyjnych gazet, i portale tematyczne. Ponieważ zjawisko pisania o komputerach do seniorów staje się powszechne, rzucamy dziś nieco światła na owo zagadnienie. Zwłaszcza, że często podręcznik taki obraca się wokół trzech tylko sformułowań.

Sformułowanie pierwsze – „to jest bardzo skomplikowane”
Jeden z autorów podręcznika komputerowego dla seniorów napisał wprost: o konfiguracji sieci można pisać tomy, bo to trudne, pokrętne i nader nieprzyjemne zagadnienie. On jednakowoż ograniczy się do kilku stron, żeby głów starych nie zawracać. Informatycy piszący podręczniki mają wręcz wybitny dar opowiadania o tym jak bardzo nieprzyjemny jest komputer (o internecie nie wspominając). Ulubioną figurą pedagogiczną jest dla nich opowieść, iż każda wersja systemu operacyjnego jest nieco inna i – w zależności od wersji – należy zachować się nieco inaczej.

Sformułowanie drugie – „nie przejmuj się”
U filozoficznych podstaw przedstawionego sformułowania leży przekonanie, iż tak naprawdę komputera i internetu zepsuć się nie da. Nawet jeśli będąc staruszką lub starcem zrobimy jakąś kosmiczną głupotę, to i tak zawsze będzie to można poprawić. Inną procedurą, przy pomocy fachowca lub zaczynając wszystko od początku raz jeszcze. Zresztą nawet jeśli sformatujemy dysk, usmażymy go w mikrofalówce, podstawimy pod nadjeżdżający walec drogowy i rozpylimy nad trzema oceanami świata – cóż takiego się wtedy stanie? Oczywiście – nic wielkiego i nic, czym należałoby się przejmować.


Sformułowanie trzecie – „to jest proste”
Teza trzecia stoi w pewnej sprzeczności z tezą pierwszą, jednak mimo to – stosowana jest z uporem godnym lepszej sprawy. Kiedy bowiem autor podręcznika dla seniorów wytłumaczy już, jak bardzo skomplikowanym narzędziem dysponujemy, jak łatwo je zepsuć (oraz jak łatwo prawdziwym zawodowcom je naprawić) – może z czystym sumieniem lansować teorię o tym, że wszystko jest dziecinnie proste. Wystarczy schemacik, zrzut ekranu, na którym pan Bartek zalogował się w jakieś tajemnicze miejsce lub skonfigurował konto poczty elektronicznej.

Skoro książki się sprzedają, nie powinniśmy się ich czepiać, bo każdy jest zadowolony: autor dostał honorarium, senior – towar do wykorzystania. Jeśli jednak proces czepiania się następuje, być może należy go wytłumaczyć skrajnie innymi doświadczeniami wspomnianych autorów oraz autora niniejszego tekstu. Niżej podpisany w sprawach komputerowych rozmawiał bowiem z wieloma starszymi osobami i wie doskonale, że nie ma bardziej wymagającej publiczności niż słuchacze uniwersytetów tak zwanego trzeciego wieku. To inteligentne, oczytane i złośliwe towarzystwo, które nigdy nie pozwoli wcisnąć sobie ciemnoty. Które doskonale wie, że komputer jest urządzeniem obsługiwanym intuicyjnie i – choć oczywiście książki czytać trzeba – bez samodzielnego poszperania w niuansach oprogramowania – nie zadziała się wiele. Które zdaje sobie sprawę, iż zagadnień informatycznych jest mnóstwo, ale nikt nie pracuje na komputerze tak, że jednego dnia projektuje silnik odrzutowy, drugiego – wykonuje grafikę cyfrową, a trzeciego – diagnozuje on – line chorego na egzotyczną przypadłość. I na pewno nie stanowi grupy przerażonych ignorantów, którzy bez samouczka nie zrobią ani kroku. Dlatego można chyba pokusić się o przedstawienie najkrótszego podręcznika dla autorów podręczników dla seniorów: panowie – mówienie do ludzi to sprawa bardzo skomplikowana, ale nie przejmujcie się, bo tak naprawdę to jest bardzo proste.