Święty Mikołaj – opowieść prawdziwa

przez marc

Powiedzmy to wreszcie wprost: Święty Mikołaj ma swoje zasługi, ale nie jest jedyną postacią, której powinniśmy być wdzięczni. Owszem – z punktu widzenia przedsiębiorstwa pełni funkcje kluczowe: nie tylko zajmuje się zarządzaniem, lecz także niezwykle istotnym marketingiem, kontaktami z klientem, public relations oraz logistyczną częścią całej operacji. Reprezentuje firmę, odpowiada za jakość świadczonych usług, szczególnie zaś – terminowe doręczenie przesyłek. Odpakowując prezent powinniśmy sobie zdać jednakowoż sprawę, z bardzo istotnego faktu: Mikołaj (owszem) to coś przywiózł, ale wyprodukował dar ktoś inny. To elf, który w pocie zielonego czoła produkował oraz dokładał wszelkich starań, by – mimo oczywistego spiętrzenia zamówień – zdążyć na czas. Każdy czas i każda epoka ma swojego Świętego Mikołaja i swoje elfy.

Zdemokratyzowana współczesność ma wielu Mikołajów, choć – jak to w demokracji bywa – jedni są więksi, inni zaś – mniejsi. Ogromnym Świętym Mikołajem jest największy na świecie sklep internetowy zlokalizowany na zachodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych – Amazon. Dziwnym zbiegiem okoliczności Amazon oferuje mniej więcej to samo co Święty Mikołaj: książki, płyty, filmy, sprzęt elektroniczny – nic więc dziwnego, że w przededniu 6 grudnia fabryki prezentów należące do giganta (z centralą w Seattle na czele) przeżywają istne szaleństwo. Uściślić należy, iż w warunkach globalnych moment zakupienia prezentu nieco różni się od kanonicznego i zwyczajowo przypada na pierwszy piątek po amerykańskim Święcie Dziękczynienia. Czarny Piątek to dzień, w którym rozgrzany do białości konsument w celu dokonania przedświątecznego zakupu szturmuje wszelkie punkty sprzedaży: te realne i te wirtualne. Tego dnia padają rekordy liczby klientów, rekordy obrotów i – co za tym idzie – rekordy zysków.


Biznes wirtualny z punktu widzenia klienta jest podobny do zjawiska Świętego Mikołaja: sklepu nie widzieliśmy, towar na ogół zawsze jest jakąś tam niespodzianką, a jedyny prawdziwy kontakt, jakiego doświadczamy to spotkanie z kurierem. Czasem warto jednak zajrzeć do fabryki Świętego Mikołaja i odnotować zmianę, która zaszła pod koniec 2014 roku – pojawiły się całkiem nowe elfy. W tajemnicy przed całym światem Amazon do obsługi centrów wysyłkowej zatrudnił tym razem roboty i to w pokaźnej ilości piętnastu tysięcy sztuk. Pomarańczowe obłe prostopadłościany (podobne nieco do przerośniętych odkurzaczy automatycznych) poruszają się po halach aż miło popatrzeć. Podjeżdża toto pod regał, bierze regał ów sobie na grzbiet i – nieśpiesznie acz konsekwentnie przenosi towar tam, gdzie trzeba. Potrafi skorzystać z windy, ominąć przeszkodę – także w postaci robota takiego, jak on sam oraz rozpoznać odpowiednią półkę na podstawie kodu kreskowego. Całością zmiany elfów steruje centralna jednostka w postaci komputera. Operacja zmiany jednych (ludzkich) elfów na drugie (mechaniczne) przygotowywana była bardzo starannie: już półtora roku temu Amazon zakupił spółkę Kiva Systems – innowacyjne przedsiębiorstwo, które jako jedno z pierwszych wyczuło koniunkturę związaną z handlem elektronicznym i zajęło się konstruowaniem robotów magazynowych. Prezentacji maszyn także dokonano w ostatniej, przedpremierowej chwili: pokazując sympatyczne roboty, ale i tłumacząc dokładnie, iż pracy dla ludzi w handlu on – line również nie zabraknie.

To zresztą chyba ostatnia chwila, w której trzeba było dokonać zmiany – handel elektroniczny rozrasta się już do rozmiarów trudnych do zrealizowania tradycyjnymi metodami. W 2013 roku Polacy wydali na zakupy w sieci 42 miliardy złotych; połowa internautów kupuje coś on – line raz w miesiącu, a ortodoksyjne 10% z nich – kilka razy w tygodniu. Rozmiary zjawiska przekraczają najśmielsze prognozy, zaś publikowane co roku zestawienia wykazują niesłabnącą dynamikę. Z Mikołaja na Mikołaja – coraz więcej i więcej. Giganci testują więc rozwiązania organizacyjne, wprowadzają inne technologie, rozbudowują istniejące systemy i myślą o nowych. A w halach, gdzie rozpoczyna się długa droga towaru do klienta panuje zgiełk nie mniejszy niż w kreskówkowej fabryce Świętego Mikołaja – z tą różnicą, że elfy są teraz pomarańczowe.