Wyznania Żyda

przez marc

Pani doktor z Rzeszowa – za sprawą strony www – obwieściła onegdaj światu, jak skutecznie rozpoznać można Żyda. Otóż zgodnie z jej teorią nacja mojżeszowa w Polsce jest do wykrycia nad wyraz łatwa: posiada bowiem w numerze PESEL cyfry 2, 7 lub 9. Ponieważ PESEL związany jest ściśle z dniem, miesiącem i rokiem urodzenia (pierwszych sześć znaków opisuje bowiem tę właśnie datę), niżej podpisany z dużym zdziwieniem dowiedział się, iż nie tylko jest Żydem, ale nawet (urodzony 12 września) – Żydem do kwadratu. Być może nawet – jako wzór Żyda – powinien być przechowywany w Sevres pod Paryżem. Nie nam oceniać wyczyny lekarki, jednakowoż powiązanie ukrytej narodowości z numerem identyfikacyjnym może być ciekawe ze względów arytmetycznych.

W końcu skoro Żyd ma w PESEL-u dwójkę, siódemkę lub dziewiątkę, oznacza to, iż każda osoba urodzona w lutym, lipcu oraz wrześniu zupełnie automatycznie staje się Żydem – zawsze bowiem oznaczona zostanie feralną cyfrą. Statystycznie więc już na początku obliczeń 25% całej posiadającej PESEL populacji będzie musiała przyznać się do pochodzenia żydowskiego (trzy miesiące stanowią przecież jedną czwartą roku). Ponieważ dwójkę w PESEL-u ma także każda osoba urodzona między każdym dziewiętnastym a trzydziestym dniem każdego miesiąca – należy (z uwzględnieniem uśrednienia) dodatkowo zaliczyć do Żydów jedną trzecią wszystkich obywateli polskich. Rzecz jasna wcześniej wymieniona jedna czwarta pokrywa się z ową jedną trzecią, ale dla to przecież żaden problem w obliczeniach – wystarczy wyciągnąć średnią.


Kolejną porcję Żydów otrzymujemy, gdy zdamy sobie sprawę, iż każdy człowiek urodzony w latach dwudziestych (w PESEL-u pierwsza cyfra to przecież dwójka), w latach siedemdziesiątych (jak wyżej) oraz dziewięćdziesiątych (również trafiamy na złą cyfrę) musi także zostać wciągnięty na listę. Dodatkowych ukrywających się obcych wyłuskamy po konstatacji, że Żydem jest dodatkowo także każdy urodzony drugiego czy dwunastego dnia każdego miesiąca, dotyczy to także (nomen – omen) dnia siódmego, siedemnastego, dziewiątego i dziewiętnastego – no bo tych z dwudziestego drugiego, dwudziestego siódmego i dwudziestego dziewiątego już policzyliśmy. Są jeszcze obywatele, którzy – zgodnie z zasadami rachunku prawdopodobieństwa uzyskali wymienione cyfry dalej niż na pierwszych sześciu pozycjach. Po zsumowaniu wszystkich tych wartości otrzymujemy wynik. Z niewielkim marginesem błędu możemy założyć, że – zgodnie z założeniami rzeszowskiej lekarki – w Polsce ukrywają się co najmniej 24 miliony Żydów – trzy razy więcej niż liczy ich państwo Izrael. My – Żydzi, używamy tajnych znaków w PESEL-u, żeby sobie pomagać. Ostatnio okazało się bowiem, że życzliwy kierownik w urzędzie ma siódemkę w numerze identyfikacyjnym, zaś przemiła pani z dziekanatu również jest Żydówką (posiada dwójkę). Dalsze badania wykazały, że w praktyce bardzo trudno jest znaleźć w swoim otoczeniu osobę, która nie byłaby Żydem: nic dziwnego, że rzeszowska śledcza do narodu tego zaliczyła nawet Jana Pawła II.

Paradoksalnie (i złośliwie) stwierdzić można, iż w jednym lekarka miała rację: ona z pewnością do Żydów się nie zalicza – w końcu potrafią oni świetnie liczyć. Gdyby bowiem umiała rachować, już w przedbiegach uznałaby swoje teorie za mało wiarygodne. Niżej podpisany – w związku z przeliczeniem wszystkiego elegancko i precyzyjnie  – na pewno za to zasłużył na miano Żyda.

Strony pani z Rzeszowa już w internecie nie ma, samą autorką demaskatorskiej metody zainteresowała się za to prokuratura oraz Izba Lekarska (w sprawie ujawnienia danych osobowych pacjentek, które miały w PESEL-u dwójkę, siódemkę i dziewiątkę). I może casus ten mógłby być tylko jednym z wielu przykładów bzdurnych treści w sieci, rasizmu, szerzenia nienawiści oraz zwykłej głupoty, bo o ile papier jest cierpliwy, to nośnik teleinformatyczny wykazuje cierpliwość tysiąckroć większą. Wpisać można wszystko. Niechcący jednak dostaliśmy do ręki całkiem przyzwoite narzędzie na to, jak wykryć idiotę: na pewno nie według PESEL-u. Można go poznać po stronie www. A felietonem nie ma się co przejmować, to tylko takie dziwne poczucie humoru. Oczywiście humoru żydowskiego.